Każdy, kto kiedykolwiek próbował napisać coś więcej aniżeli podręczną listę zakupów – doskonale rozpozna ten moment. Siadasz przed komputerem, z lepszym, bądź gorszym nastawieniem, otwierasz dokument i zaczynasz wyczekująco wpatrywać się w migający wściekle kursor. Im dłużej się w niego wpatrujesz, tym wyraźniej widzisz, że on również wpatruje się w Ciebie. Wyczekująco i oceniająco. A …








