Literatura,Pisanie

„Pieśniarz” i jego cienie

Mityczny bohater, postać z pogranicza jawy i snu. Ci, którzy mieli okazję go spotkać twierdzą, że ma twarz romantycznego kochanka, inni widzą w nim echo niewypowiedzianych tęsknot. Szum westchnień i niezrealizowane marzenie. Ma twarz niewinnego chłopca, oczy diabła, a jego szpony szarpią za struny w bezszelestne, pochmurne noce. Budzi w nas nostalgię, smutek, innym razem lęk i gotycką trwogę. Bezustannie przypomina nam o tym, co uśpione, zepchnięte w niebyt i zbyt wstydliwe, by mogło się przejrzeć w świetle poranka.

Zbiór opowiadań „Pieśniarz” powstawał z przerwami około sześciu lat. Początkowo był jedynie zlepkiem luźnych, egzystencjalnych przemyśleń, dopiero z czasem nabrał rzeczywistych kształtów. Pierwotny lęk transformował go w opowieść o wyklętym, jednookim chłopcu zamkniętym w szkole. „Cyklop” – opowiadanie otwierające zbiór debiutowało lata temu na Portalu Pisarskim. Jako autorka trzystustronicowej powieści sama sobie rzuciłam wyzwanie w postaci napisania chociaż jednego, krótkiego opowiadania. Był to proces niezwykle trudny, musiałam kontrolować, by nie rozwodzić się nad rzeczami mniej istotnymi, a skupić tylko na tym, co ważne. Wspaniałe ćwiczenie na koncentrację. Opowiadanie to miało być tylko jednorazowym wybrykiem, eksperymentem, „miłą” odmianą od drugiego tomu „Lee Schubienika”, który właśnie się tworzył, a którego miałam już serdecznie dość.

Odbiór „Cyklopa” był bardzo różny. Jedni chwalili mnie za styl, innych zbulwersowało okrucieństwo, jakie zawarłam na tych kilku stronach. Ktoś tam nawet był oburzony, że nadmieniłam o starszej nauczycielce gustującej w młodszych mężczyznach 🙂 Ależ Drodzy Czytelnicy – przecież takie rzeczy w życiu się zdarzają! Podobnie jak zaniedbania względem dzieci. Dlaczego odwracać od tego wzrok? Nie lepiej pochylić się nad problemem i uważnie mu się przyjrzeć?

My, ludzie, jesteśmy strasznie wygodni. Uciekamy od tego, co budzi w nas strach i niepokój. Wybieramy to, co łatwo dostępne i przyjemne, zagłuszając tym samym istnienie ciemnej strony ludzkich zachowań. Odcinamy się od lęku, złości, udajemy, że mroczne pożądania nas nie dotyczą. Nie istnieje świat pełen okrucieństwa, fetyszy i różnorakich zboczeń. A jeśli nawet gdzieś epizodycznie się pojawia, to dotyczy marginesu społeczeństwa, dewiantów, którzy zamiast zająć się czymś pożytecznym pozwalają sobie na wypaczone dywagacje.

Wychodzi na to, że po publikacji pierwszego opowiadania zapragnęłam stać się jednym z takich dewiantów, którzy za pomocą bajkowych historii obnażają spychane w kąt negatywne emocje.

I zaczęłam tworzyć kolejne.

W „Mary Sue” wypuściłam na żer rasowego drapieżnika-fetyszystę, w „Teatrze cieni” skonfrontowałam koszmar wojny z dziecięcą wrażliwością, „Dwa księżyce” nawołują do obrony swoich wartości i przekonań, a „Nie ptak, lecz kruk” pokazuje, że winni prędzej czy później zawsze zostaną ukarani. No i wreszcie „Pieśniarz”, który uzmysławia nam, że każdą, nawet najbardziej toksyczną relację można przekuć w impuls do odnalezienia siebie na nowo.

Chciałabym Drogi Czytelniku, abyś zatrzymał się na chwilę i spojrzał na świat wokół Ciebie. Pozytywne afirmacje i szukanie komfortu nie spowodują, że złe rzeczy znikną. Chciałabym, abyś je zauważył, przepuścił przez swój własny filtr i odpowiedział sobie na pytanie: czy warto zawsze odwracać wzrok? Udasz, że nie widzisz dzieci, którym dzieje się krzywda z rąk rodziców? Zapomnisz o koszmarze wojny, która rozgrywa się na zbyt wielu frontach, by mógłbyś nazwać ją niczyją? Czy zastanawiałeś się kiedyś, jakie miejsce w piekle czeka na tych, którzy krzywdzą niewinne zwierzęta?

A może sam chciałbyś wymierzyć sprawiedliwość, ale dawno przestałeś w nią wierzyć i dla własnej wygody postanowiłeś pogrążyć się w przyjemnym zobojętnieniu?

Każda z przedstawionych przeze mnie historii oparta jest na faktach. Nie dlatego, że opowieści te zdarzyły się naprawdę, ale dlatego, że bazują na ludzkim doświadczeniu i emocjach. Jako istoty rozumne i czujące wyposażeni zostaliśmy w cały wachlarz emocji, z których każda ma znaczenie. Nie możemy się od nich odwracać tylko dlatego, że się ich boimy i uważamy za niewygodne. Obcowanie z ciężkimi emocjami uczy nas mierzenia się z nimi, hartuje nasz charakter i bardzo często mobilizuje do zmiany naszego mikroświata. Czasem małe gesty sprawiają, że rzeczywistość wokół nas zaczyna się zmieniać, a zza chmur przebijają promienie słońca.

Nie odwracaj wzroku. Zrób krok w stronę tego, czego się boisz.

Możesz również polubić…

Zostaw odpowiedź